MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej

Najpierw pracowała w Instytucie Okrętowym, później przez lata była muzealnym eksponatem. Dziś znów uruchamia programy i system operacyjny CROOK, rozwijany przed laty właśnie na PG. Historyczną MERĘ 400 od blisko roku przywraca do sprawności prof. Jarosław Sadowski.
Wszystko zaczęło się przypadkiem. W czerwcu 2025 roku Jarosław Sadowski z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki uczestniczył w spotkaniu w Centrum Kompetencji STOS. Zobaczył tam MERĘ 400, która wróciła na Politechnikę Gdańską po latach spędzonych w Narodowym Muzeum Techniki w Warszawie.

– Zapytałem, czy Politechnika byłaby zainteresowana próbą uruchomienia tego komputera. Kanclerz się zgodził i od października nad nim pracuję – mówi dr hab. inż. Jarosław Sadowski, prof. PG, kierownik Katedry Systemów i Sieci Radiokomunikacyjnych.

Nie jest to przy tym przypadkowy egzemplarz zabytkowego komputera. Ta konkretna MERA przed laty rzeczywiście pracowała na Politechnice Gdańskiej.

Na tym komputerze rozwijano CROOK-a

Historia systemu operacyjnego CROOK sięga lat 70. XX wieku i ówczesnego Instytutu Okrętowego Politechniki Gdańskiej. To tam zespół naukowców pracował nad oprogramowaniem umożliwiającym wykorzystanie komputerów m.in. w automatyce i sterowaniu.

Najpierw powstał system SOWA, a następnie rozwijany na PG CROOK. Pierwsze jego wersje przygotowywano dla komputera K-202, później system rozwijano również dla MERY 400. Egzemplarz, którym dziś zajmuje się Jarosław. Sadowski, był jednym z komputerów wykorzystywanych na uczelni podczas tych prac.

– Dlatego tak cenny jest również dysk twardy znajdujący się przy tym komputerze. Są tam programy, kody źródłowe i sam system operacyjny CROOK – podkreśla Sadowski.

Możliwość ponownego uruchomienia właśnie tego systemu jest dziś jednym z najważniejszych efektów całego projektu.

Najpierw trzy miesiące pracy nad zasilaniem

Kiedy MERA trafiła na warsztat, zachowana była przede wszystkim jednostka znajdująca się w dużej szafie. Brakowało części okablowania, urządzeń zewnętrznych oraz dokumentacji. Nie można było więc po prostu podłączyć komputera do prądu i sprawdzić, czy ruszy.

– Prace nad komputerem rozpoczęły się od przeglądu, naprawy i testowania zasilaczy. To zasilacze dużej mocy, wykonane w starej technologii. Musiałem mieć pewność, że działają prawidłowo, bo ich awaria mogłaby spowodować kolejne uszkodzenia komputera – tłumaczy Jarosław Sadowski.

Prace nad układami zasilania zajęły około trzech miesięcy. Profesor znajdował nie tylko elementy uszkodzone przez lata użytkowania i przechowywania, ale również nieprawidłowości pochodzące jeszcze z okresu produkcji – m.in. błędnie zamontowane podzespoły i niesprawne układy zabezpieczające.

Dopiero gdy można było bezpiecznie uruchomić zasilanie, rozpoczęło się sprawdzanie kolejnych elementów komputera. Dziś znów działa i można na niej uruchamiać programy oraz system operacyjny CROOK

Dane przetrwały ponad 30 lat bez zasilania

Jednym z najbardziej niezwykłych momentów projektu było uruchomienie pamięci ferrytowej. To technologia, w której informacja zapisywana jest w mikroskopijnych namagnesowanych rdzeniach. W przeciwieństwie do współczesnej pamięci operacyjnej zapis nie znika po odłączeniu zasilania.

W przypadku MERY z Politechniki Gdańskiej okazało się, że po ponad 30 latach bez zasilania pamięć nadal przechowywała dane zapisane na początku lat 90. Udało się odczytać informacje systemowe z dwóch pakietów pamięci. Jeden z pozostałych miał uszkodzoną elektronikę. Po dokładnej diagnostyce źródłem problemu okazał się pojedynczy tranzystor. Po jego wymianie moduł odzyskał sprawność.

– Ta pamięć cały czas działa. Udało się odczytać jej zawartość z lat 90. To rozwiązanie, którego we współczesnych komputerach już się nie spotyka – mówi naukowiec.

Części trzeba szukać po całym świecie

Nie każdy problem można jednak rozwiązać za pomocą miernika i lutownicy. Przy komputerze liczącym kilkadziesiąt lat jednym z największych wyzwań jest dostępność części. Szczególnie trudna okazała się naprawa pamięci półprzewodnikowej. Uszkodzonych było kilkadziesiąt układów, których odpowiedników nie można już po prostu zamówić u producenta.

– Trzeba było wyszukiwać działające odpowiedniki na całym świecie. Kiedy ktoś wystawia je na aukcji, często są to dwie albo trzy sztuki, a potrzebnych było kilkadziesiąt. Pod względem dostępności części to było największe wyzwanie – opowiada profesor.

Dużo czasu pochłania również odtwarzanie brakującego okablowania, poszukiwanie dokumentacji oraz urządzeń pasujących do historycznej konfiguracji. Udało się już zdobyć m.in. odpowiedni model terminala. Nie wszystkie elementy pierwotnego zestawu uda się prawdopodobnie skompletować. Nie jest to jednak konieczne, aby komputer mógł ponownie służyć.

– MERA już teraz nadaje się do pokazywania, pracy czy prób pisania programów. Najważniejsze jest to, że można na niej uruchomić CROOK-a i pokazać w ten sposób wkład Politechniki Gdańskiej w rozwój informatyki w latach 70. i 80. – zaznacza Sadowski.

YouTube pomógł w naprawie

Kolejne etapy prac dokumentowane są na kanale Projekt M400 w serwisie YouTube. Powstało już ponad 20 odcinków pokazujących diagnostykę i naprawę kolejnych elementów komputera. Kanał miał od początku dwa zadania. Pierwszym było zachowanie dokumentacji procesu, który najprawdopodobniej nie będzie już powtarzany w takim zakresie.

– Gdy komputer będzie sprawny, kolejnym osobom będzie znacznie łatwiej się nim zajmować – mówi Sadowski.

Drugim celem było dotarcie do ludzi, którzy mogą posiadać brakującą wiedzę, dokumentację albo części. I to zadziałało. Po publikacji filmów zaczęli zgłaszać się pasjonaci i osoby dysponujące potrzebnymi materiałami. Jedna z nich udostępniła dokumentację czytnika taśmy perforowanej, inna przekazała trudno dostępne złącza i mikroprzełączniki potrzebne do naprawy pulpitu technicznego.

– Bez rozpropagowania informacji, że taki komputer jest naprawiany, nie byłbym w stanie do tych osób dotrzeć – dodaje.

Kanał stał się więc nie tylko kroniką projektu, ale również narzędziem zdobywania wiedzy i części potrzebnych do uruchomienia komputera.

Komputer sprzed pół wieku może jeszcze uczyć studentów

Prof. Sadowski chciałby, aby po zakończeniu prac MERA nie pozostała wyłącznie eksponatem. Jej konstrukcja pozwala zobaczyć rozwiązania, które we współczesnych komputerach ukryte są wewnątrz pojedynczych układów scalonych. Procesor MERY zbudowany jest z setek prostszych układów logicznych.

– To, czego studenci uczą się podczas laboratoriów, tutaj zostało po prostu zwielokrotnione. Zwiększamy liczbę takich układów i powstaje cały komputer. Można zobaczyć, od czego zaczynała się ta technologia i dlaczego pewnych rzeczy nadal uczymy – tłumaczy Jarosław Sadowski.

MERA mogłaby więc znaleźć zastosowanie podczas zajęć z architektury systemów komputerowych czy systemów operacyjnych. Studenci mogliby nie tylko oglądać historyczną konstrukcję, ale również pisać i uruchamiać na niej własne programy. Dowodem na to, że komputer naprawdę wrócił do życia, jest choćby działająca na nim wersja gry wąż, napisana jeszcze w latach 80.

MERA ma znów służyć Politechnice

Prace są już na takim etapie, że w najbliższym czasie będzie można zdecydować, gdzie historyczny komputer zostanie docelowo ustawiony i w jaki sposób będzie udostępniany.

Najważniejsze udało się jednak osiągnąć już teraz. Komputer, który kilkadziesiąt lat temu pracował na Politechnice Gdańskiej, ponownie działa. Można na nim uruchomić system rozwijany przez naukowców PG, odczytać dane zachowane przez dziesięciolecia i pokazać kolejnym pokoleniom studentów, jak wyglądały początki współczesnej informatyki.

Kontakt:

Biuro prasowe Politechniki Gdańskiej

Patryk Rosiński

Rzecznik prasowy

Politechnika Gdańska

Załączniki

MERA 400 podczas prac nad przywróceniem jej do pełnej sprawności na Politechnice Gdańskiej.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 605,7 kB
Pobierz plik
Uruchomiona MERA 400 z terminalem ekranowym służącym do obsługi komputera.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 856,4 kB
Pobierz plik
Jarosław Sadowski przy komputerze MERA 400, który przywraca do sprawności na Politechnice Gdańskiej.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 547,6 kB
Pobierz plik
Wnętrze MERY 400. Przywracanie komputera do działania wymagało diagnostyki i naprawy kolejnych podzespołów.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 648,3 kB
Pobierz plik
Pulpit techniczny MERY 400 służący do sterowania komputerem i kontroli jego pracy.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 589,1 kB
Pobierz plik
Pulpit sterowniczy MERY 400. Konstrukcja komputera pochodzi z lat 70. XX wieku.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 670,7 kB
Pobierz plik
Pakiety elektroniki wewnątrz MERY 400. Komputer zbudowany jest z setek pojedynczych układów scalonych.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 642,9 kB
Pobierz plik
Pakiety procesora MERY 400 wysunięte z szafy komputera podczas prac diagnostycznych.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 656,6 kB
Pobierz plik
Zbliżenie na elektronikę MERY 400. Dostęp do poszczególnych pakietów pozwala diagnozować i naprawiać komputer element po elemencie.

MERA 400 wraca do życia na Politechnice Gdańskiej fot. Krzysztof Krzempek/PG

jpg 627,6 kB
Pobierz plik